Pogódźcie się z tym: jest średnio!
Głównym powodem tego, że rozumiem się dobrze tylko z garstką osób, jest pewna cecha, której jestem pozbawiony. To optymizm. Mówcie co chcecie, ale ludzie z zasady są optymistami. To prawda – wielu z nich, szczególnie Polaków, lubi sobie ponarzekać. Ale to tylko taka zabawa, zewnętrzne pozory. Pod ich maską, większość ludzi skrywa malutką, tlącą się wątłym światełkiem świeczuszkę wiary. Wiary w to, że kiedyś będzie dobrze. Ja nie. Ja jestem przekonany, że „dobrze” jest nieosiągalne. To na co nas maksymalnie stać, to „nieźle”.
Niestety, zwykle nawet „nieźle” jest dla nas bardzo daleko.
Nie wiem czy zwróciliście na to uwagę. Mieliście szansę. Mieliście okazję o tym pomyśleć, nie mówcie, że nie. Macie w końcu mózgi rozwinięte na poziomie innych ssaków naczelnych. Zdobywanie pożywienia nie jest dzisiaj zagadnieniem spędzającym sen z powiek, podobnie dbałość o utrzymanie odpowiednich warunków cieplnych. Nie musimy walczyć o życie, jak antylopa na sawannie. Mamy czas na myślenie, choćby gdy czekamy bezczynnie aż nam się zaparzy „Danie w 5 minut”. Mogliście więc pomyśleć o waszym życiu. Jeśli nawet nie przez kilka godzin dziennie, to chociaż przez kilkaset sekund.
Chyba, że byliście zbyt zajęci, żeby się zastanawiać. Czym zajęci? Nie wiem, może czytaniem o losach Cichopków w „Gali” i marzeniami o perfekcyjnym życiu gwiazd, które są tak dobre, że nie tylko się ze sobą nie kłócą, ale również nie mają ponurych myśli i prawdopodobnie nie wydzielają potu. Jeśli byliście tym bardzo zajęci, to istnieje spora szansa, że podobnie jak 99% społeczeństwa, niczego nie zauważyliście.
Tak bardzo byliście zaaferowani odurzaniem się oparami marzeń o życiu w świecie „BrzydUli” i „Majki”, że gdy na chwilę trzeźwiejecie, macie wrażenie, że wasza codzienność to jakiś dramat. Że jest wam źle. I ciągle marzycie, optymiści, że kiedyś stąd uciekniecie. Że jeszcze będzie pięknie. Że wreszcie będzie wam dobrze.
Mam dla was wiadomość: w życiu zwykle jest średnio. Ani źle, ani dobrze. Nie macie czym się naprawdę martwić, nie macie się czego specjalnie spodziewać. Jest średnio. Szczególnie w naszej części świata. Zastanówcie się. Nie mamy dramatycznych warunków Haiti: trzęsienia ziemi nie rujnują naszych domów, dostęp do bieżącej wody jest powszechny i nawet najbiedniejsi ludzie u nas nie odżywiają się piaskiem z plaży. Nie mamy też rajskiego klimatu Hawajów: stałej, przyjemnej temperatury przez cały rok, zdrowego morskiego powietrza ani przywożących nam worki pieniędzy tabunów turystów z Japonii. Nie jest u nas tak błogo. Nie jest u nas tak kiepsko. Jest średnio.
Średni u nas jest nie tylko klimat. Nasza muzyka i sport, dwa główne zabijacze czasu, są średnie. Nie bardzo kiepskie, nie wybitnie dobre. Średnie.
Wiem, zaraz mi powiecie, że Behemoth był notowany na liście Billboard. Że Myslovitz wydali płytę po angielsku. Że Edyta Górniak była druga na Eurowizji (w czasach gdy roztapiał się lodowiec). W porządku – to wszystko są spore sukcesy. Ale tylko na miarę naszego kraju. W skali świata to są umiarkowane sukcesy. Behemoth i Myslovitz to świetne lecz bardzo niszowe zespoły. Marka „Edyta Górniak” natomiast mówi fanom muzyki pop na Zachodzie tyle samo co „Andrzej Rosiewicz”.
Chodzi mi o to, że nigdy nie stworzyliśmy marki muzycznej rozpoznawalnej masowo i globalnie. Nie mówię, ze mieliśmy dać światu drugie U2. My nawet nie daliśmy drugiego Scootera.
Z drugiej strony, muszę powiedzieć coś na obronę polskiego showbusinessu. Każdy kto widział chorwacką telewizję muzyczną wie, że nie jest u nas tak źle. Teledyski nawet najbardziej niedofinansowanych i najmniej utalentowanych polskich twórców to, na tle wyrobów chorwackiego przemysłu rozrywkowego, prawdziwe arcydzieła. Poważnie, wszystkie chorwackie teledyski jakie widziałem miały najwyraźniej budżet, który nie pozwoliłby na zakup kubełka w KFC. Co dopiero mówiąc o wynajęciu oświetlenia na plan zdjęciowy. Efekt jest taki, że we wszystkich chorwackich klipach artyści ubrani w odzież z second-handu wyskakują nagle z ciemności na kamerę, po czym nagle znikają w mroku. I tak w kółko, przez trzy i pół minuty.
Polska muzyka i showbusiness nie są, jak widzicie, najgorsze na świecie. Daleko im do najlepszych. Są średnie.
A teraz dwa słowa o kamieniu węgielnym naszej tożsamości – o sporcie. Do boju Polsko! Kto dziś wygra ważny mecz?! Polska – biało-czerwoni! I tak dalej… Mamy oczywiście pojedynczych asów, w rozmaitych dyscyplinach. Jest potężny Tomasz Majewski. Jest Justyna Kowalczyk, tyleż niezłomna, co atrakcyjna. Jest Tomasz Adamek. Co prawda leje kolejnych rywali z zimną konsekwencją, można by powiedzieć – z konsekwencją urzędu skarbowego. Ale taki z niego reprezentant Polski, jak z Ryszarda Kalisza baletnica. Adamek to godny szacunku… amerykański biznesmen. Każdy kto odróżnia zawodowy boks od zjawisk sportowych, wie o czym mowa. Jest Małysz, jest Otylia Jędrzejczak… Zauważyliście już coś? Nasi mistrzowie to indywidualiści, którzy swoje sukcesy zawdzięczają własnej pracy i determinacji. Soliści.
A co ze sportami drużynowymi? To nam po prostu nie idzie. Wiem, są waleczni piłkarze ręczni, którzy nie zdobyli medalu przez sędziów-oszustów… Mhm. I są siatkarki, które kiedyś były piękne i groźne, a dzisiaj są już tylko piękne. W żadnym sporcie drużynowym nie jesteśmy światową potęgą. Przecież nie w koszykówce, w której jedyną znaną osobistością na parkiecie, poza Gortatem, jest maskotka drużyny, idiotyczny żubr Mieszko. No i na pewno nie jesteśmy hegemonem w piłce nożnej, w której przyniesiemy sobie wstyd, jako gospodarze Euro 2012. Sporty drużynowe najwyraźniej nie są dla nas. Może nie umiemy współpracować, nie wiem. Wiem, że jesteśmy w nie kiepscy.
Patrząc na zestawienie sportowych sukcesów i wtop, musicie przyznać, że nie jest różowo. I że nie jest tragicznie. Nasi zawodnicy to prawdziwi niezłomni wojownicy. Problem w tym, że zwykle każemy im wojować zardzewiałymi mieczami i pod komendą nietrzeźwych lub niekompetentnych dowódców. Polski sport nie jest najlepszy. Wiecie jaki jest?
Średni.
I nie spodziewam się w jego przypadku, podobnie jak w kwestii muzyki, znacznej poprawy. Nie zależy mi na tym. To, że jest średnio – to stan naturalny. Pogódźcie się z tym, to może mniej was będzie bolało, jak znowu nasi piosenkarze nie zaistnieją na Eurowizji a nasi piłkarze w Lidze Mistrzów.
Nie spodziewajcie się po nikim tutaj niczego wielkiego. Nie bądźcie optymistami. Nie miejcie wielkich marzeń. Raz – będziecie pod mniejszą presją, a przez to – szczęśliwsi. Dwa – każdy niespodziewany sukces będzie szaloną niespodzianką. A jeśli komuś kiedyś uda się coś tutaj zrobić nieźle, mianujemy go w nagrodę królem Polski.


13 luty 2010 (Sobota), godz. 10:45
Też jestem pesymistą. A nad życiem myślę często. Co do tego co napisałeś o sporcie i showbiznesie to też racja. Ale ludzie nie uwieżą, że jest średnio, bo w tv cały czas się wmawia, że jest super a będzie jeszcze lepiej.
13 luty 2010 (Sobota), godz. 14:52
Ja jestem realistą… i mam wszystko gdzieś ^^
Co będzie to będzie…
13 luty 2010 (Sobota), godz. 15:27
ja tak jak storn, słabo mnie obchodzi co będzie, albo co było, żyje raczej chwilą ;]
13 luty 2010 (Sobota), godz. 15:58
Popieram Psiura
Ze mną jest identycznie ..
Tyle, że nie oglądam tv, a Polska niedługo przestanie mnie obchodzic. Wyjadę. Ale nie z własnej winy …
No, ale teledysk do `Wampir` muszę przyznac – jest niezły .. co ja mówię ? Jest DOBRY !
13 luty 2010 (Sobota), godz. 16:04
to prawda, ciągle czeka się na “lepsze czasy” i kompletnie nie wiem czemu to służy – może do tego by jakoś przetrwać tą przeciętność?
13 luty 2010 (Sobota), godz. 21:45
A ja jestem optymistą! Świat jest piękny i wszystko co najlepsze może być nasze, jeśli potrafimy dobrze wykorzystać szanse które los nam oferuje. Możemy dojść do wymarzonych celów, jedynie potrzeba wiary w siebie i czasu.
Poza tym większość ludzi sukcesu to optymiści. Oni nigdy na nic nie narzekają, a świat który ich otacza nie jest dla nich szary. Widzą go tak, jak sobie wyobrażają, ogólnie żyją dobrą przyszłością.
Mieszko polecam Ci książkę ,,Magia myślenia kategoriami sukcesu” Davida J. Schwartza
13 luty 2010 (Sobota), godz. 21:51
“Wampir ” dobry ? patrząc moim krytycznym wzrokiem,
)
jest średni . tak jak wszystko w Polsce .
Ale Mieszko , skoro ten kraj , jest zamieszkiwany przez miliony ludzi ,którzy mimo tego iż nasz kraj jest “średni” i wszystko co w nim jest “średnie ” a mogli stąd wyjechać nie zrobili tego oznacza to tylko jedno . a mianowicie , że jesteśmy nie tylko idiotami ale do tego … kochamy tą “średnią” klasę i chcemy żeby tak było . narodowości nigdy się nie pozbędziesz czy chcesz tego czy nie , jest wielu emigrantów ale jest też wiele osób które nigdy nie opuszczą polski. mi osobiście przeszkadza to , że jestem Polką . nie prosiłam Boga żeby mnie tak skrzywdził. nie cierpię polski . tutaj jedyne do czego możesz zajść to do przystanku autobusowego .
życie przeciętnego polaka to dzień spędzony na robieniu czegoś co nie sprawi mu satysfakcji i nudzi. a i zarabia tyle co nic .Wiecie, kto odziedziczy Ziemię?Handlarze bronią.Bo cała reszta jest zbyt zajęta zabijaniem siebie nawzajem.dlatego w przyszłości będę sprzedawać broń Saddamowi Hussajnowi . który mimo tego ,iż oficjalnie nie żyje od 4 lat , już zamawia kałasznikowce u mojego menadżera
14 luty 2010 (Niedziela), godz. 12:47
Średnio się z tym zgadzam, ponieważ postawienie się średnio, pomiędzy dobrze a źle to zawszę wyjdzie średnio ;]
14 luty 2010 (Niedziela), godz. 15:00
a ja jestem optymistką ze skłonnościami do pesymizmu, to zależy od dnia…
Sporty drużynowe? Każdy walczy o swoje, każdy chce sie pokazać, nie ma drużyny, jest grupa indywidualnych graczy. Dlatego nic nie wychodzi…
Brak sukcesu na Eurowizji? Zawsze ‘wybieramy’ jakieś smuty… Żeby wygrać Eurowizje trzeba przebojowej, tanecznej, wpadającej w ucho piosenki. Z prostym tekstem, który ludzie szybko zapamiętają i zaczną podśpiewywać.
15 luty 2010 (Poniedziałek), godz. 0:55
MadZia, no tak. Widzę, że Bóg postanowił Cię ukarać i zrobił Ci coś strasznego… Kazał Ci żyć w Polsce – toksycznym miejscu pełnym syfu, brudasów i złodziejów, lumpów i szalonych małp zamiast ludzi – a Ty biedna i sama musisz sobie radzić w tym okropnym miejscu, które nie jest godne Twojej osoby. Urodzenie się w Polsce zmusiło Cię do cierpień, bo przecież każdy Polak jest zmuszony do życia w kraju, gdzie nic nie można osiągnąć. Można żyć tylko o tym jednym worku ryżu i szklance wody na cały dzień z modlitwą, że być może tego dnia śmierć nie zapuka do naszych drzwi, bo to przecież Polska – miejsce wiecznych cierpień. Wszyscy Polacy to zapewne drugie wcielenia wszystkich morderców, gwałcicieli i złodzieji, którzy po śmierci dostali karę od Boga – ponowne narodziny w nowym wcieleniu w najgorszym z możliwych piekieł – w Polsce.
A teraz spójrzmy sceptycznym, nie polsko-mentalnym wzrokiem. Czy kur** ma tak istotne znaczenie kraj w którym się urodziło? Nie. To czy urodziłaś się w Polsce, czy kilka kilometrów obok nie zmienia nic. Jedynie mentalność, bo ta polska jest (delikatnie mówiąc) najbardziej SPIERD***** jaką widziałem. Każdy uważa, że w tym kraju jest skazany na wieczne nieszczęście i życie w biedzie, gdzie dodatkowo go okradaną – bo to Polska przecież! A nie daj boże, żeby ktoś osiągnął sukces! Nosz kur** mać! Toż to pewnie złodziej, dał łapówkę lub ma znajomości! Samemu nic przecież nie można osiągnąć.
A tak naprawdę, to samo miejsce naszej lokacji gówno ma do rzeczy. Tylko to w jaki sposób będziemy podchodzić do życia na starcie będzie miało wpływ na nasze życie. Jeśli uznamy, że będzie do dupy tylko dlatego, że mieszkamy w Polsce, to tak właśnie będzie. A sam fakt urodzenia się np. w Niemczech nic by nie zmienił. Kraj nie wepcha Ci przecież szczęścia na siłę. I tylko skończony kretyn może uważać, że fakt mieszkania w Polsce to jakaś kara i wieczne cierpienia, a urodzenie się w przykładowych Niemczech skazuje człowieka na wieczny sukces i radość z życia. Gówno prawda, weź rozbieg i pierdo**** z całej siły głową w ścianę.
15 luty 2010 (Poniedziałek), godz. 13:31
W sportach drużynowych nie jesteśmy mocarzami, bo każdy polski talent woli siedzieć na ławie w zachodnim klubie niż grać w polskim. (Dlaczego? Kasa, misiu, kasa…) A same treningi nie wystarczą :/
15 luty 2010 (Poniedziałek), godz. 15:48
A O.S.T.R. jest uznany za najlepszego freestyle’owca w Europie, więc pod tym względem nie jesteśmy średni, bo mamy super reprezentanta.
18 luty 2010 (Czwartek), godz. 23:08
ortografia się kłania:(
12 marzec 2010 (Piątek), godz. 18:09
Nie jestem i nie mam zamiaru być optymistką ,a co najważniejsze nie licze wcale na polskie sukcesy sportowe prawdą jest to co mówisz jesteśmy średni.I bez sensu jest starać sie to naprawić-i tak nam nie wyjdzie.