Gladiatorzy czy cyrkowcy?
Dzisiaj wieczorem będziemy mieli okazję obejrzeć w telewizji jak dwóch bardzo rosłych chłopców spróbuje nawzajem uszkodzić sobie twarze, ręce, nogi i co tylko jeszcze popadnie. Mariusz Pudzianowski i Marcin Najman za ćwierć miliona złotych obiją sobie gęby dla naszej rozrywki. Dlaczego obejrzę ich pojedynek?
Walka tych dwóch młodzianów odbędzie się według zasad tzw. MMA (Mixed Martial Arts), czyli z punktu widzenia laika – praktycznie bez zasad. MMA nazywane jest przez niektórych dziennikarzy „wszechstylową walką wręcz”, co można przełożyć na język polski jako: „każdy wali jak umie”. Chodzi w praktyce o to, że wrzucamy na ring np. mistrza judo i mistrza tajskiego boksu a ten, który da radę wyjść o własnych siłach w nagrodę może zasponsorować pogrzeb tego drugiego.
Tyle słowem wyjaśnienia zasad MMA, a teraz do rzeczy. „Pudzian” jest nazywany „najsilniejszym człowiekiem świata”. Nie jest to chyba zupełnie przesadzone, skoro facet potrafi podobno unieść ciężarówkę, helikopter i trzysta kilo pierogów. Najman też jest jakoś nazywany, ale nikt nie pamięta dokładnie jak. Ostatnio chyba mówią na niego „ten gość, którego pobije Pudzian”. Bo większość osób, które interesują się tą walką jest przekonana co do dwóch kwestii.
Po pierwsze – że walka nie ma nic wspólnego ze sportem, a jest to jedynie medialne show, zorganizowane jedynie dla zarobienia mamony. Po drugie – że Pudzianowski rozsmaruje Najmana na ringu niczym pastę łososiową na kromce żytniego chleba.
Jedno i drugie przeświadczenie jest dla mnie nieco dziwne. No bo co w tym dziwnego, że ktoś organizuje ten pojedynek dla pieniędzy?
A dla czego ma się niby organizować mordobicie?
Przecież to jest tylko odpowiedź na zapotrzebowanie na rozrywkę. Tak, chcemy (my – widownia, widzowie) sprawdzić jak najsilniejszy gość w naszej klasie bije jakiegoś innego gościa. To jest naturalne. Jak chodziłem do podstawówki cały czas szczuliśmy na siebie rozmaitych rówieśników. Najważniejsza jednak była, mam wrażenie, nie sama bijatyka (zwykle mało efektowna i polegająca głównie na szarpaniu sobie ubrań) ale atmosfera oczekiwania jaka towarzyszyła wydarzeniu.
To, że strongman Pudzian przejedzie po bokserze Najmanie jak walec po świeżym asfalcie też nie jest takie oczywiste. Bić się trzeba jeszcze umieć. A to ćwiczył przez całą swoją karierę Najman. Pudzian natomiast ćwiczył głównie przenoszenie ciężkich, metalowych przedmiotów z miejsca na miejsce. Jest on przez swoją specjalizację raczej takim ekstremalnym magazynierem. „O, stoi tutaj sobie pięćset kilo żelastwa; chyba przeniosę je na drugą stronę hali” – to by mogło być jego motto.
Podsumowując – ten pojedynek, który Polsat nam pokaże, żeby sprzedać reklamy za niewyobrażalne dla zwykłych śmiertelników miliony, jest w gruncie rzeczy odpowiedzią na takie same pragnienie publiczności, jak to z mojego podstawówkowego wspomnienia. Chcemy niezdrowych emocji, więc nam się ich dostarcza. A to reklamodawcy zapłacą nam za cały ten cyrk.
Właśnie – cyrk. Najman porównał siebie i przeciwnika do starożytnych gladiatorów. Oni też walczyli w rzymskim cyrku… Ale co to był za cyrk! Dzisiejsi bohaterowie wieczoru dostaną za swoje wygibasy na ringu łącznie ćwierć miliona złotych. Gladiatorzy mogli dostać jedynie batem po tyłku i mieczem po jelitach. Byli niewolnikami, którzy musieli się mordować, żeby przeżyć do wieczora. Samo to przeżycie i miska soczewicy były nagrodą. Nad dzisiejszymi „gladiatorami” przez cały czas w hali czuwa profesjonalna opieka medyczna a pojedynek może w każdej chwili być przerwany przez sędziego. Do wygrania mają wiele więcej niż przeżycie i niesmaczne jedzenie.
Walczą o życie w obleśnie imponującym bogactwie.
Dlatego obejrzę dzisiejszą walkę


11 grudzień 2009 (Piątek), godz. 21:13
walczą ? teoretycznie nie mają o co ..
i tak gwarantowaną mają kasę , więc taj jak to było to było niedawno z walką Gołota vs Adamek , któryś się podda i walka skończy się po 5 rundzie ..
11 grudzień 2009 (Piątek), godz. 22:18
hehe, będzie ciekawie…
12 grudzień 2009 (Sobota), godz. 10:03
Porównałeś ich do gladiatorów i cyrkowców, ja bym raczej nazwała ich aktorami. No bo w końcu wszyscy wiemy, że w tym kraju wszystko jest z góry ustawione o_O
14 grudzień 2009 (Poniedziałek), godz. 12:53
Hihihi… Nieźle to skomentowałeś. A jak nie pamiętasz Najmana nazywali El Testosteron 0.0
14 grudzień 2009 (Poniedziałek), godz. 18:27
EL testosteron Najman chyba prostata nAjman